Klasyczne aparaty fotograficzne
Marek Maszczak

Aparat fotograficzny "Anschutz" na klisze szklane 9 x 12 cm firmy C.P. Goertz z lat 1888-1900. Ze zbiorów Muzeum Historii Fotografii w Krakowie
Pod koniec 1839 r. w Paryżu, Alfons Giroux rozpoczął wytwarzanie aparatu fotograficznego, opartego o plany zamieszczone w broszurze opisującej wynalazek L.J.M. Daguerra. Ta pierwsza, wytworzona w blisko stu egzemplarzach kamera, opatrzona owalną tabliczką z nazwą wytwórni oraz nazwiskiem wynalazcy, mimo wysokiej ceny szybko znalazła nabywców. Ogromne zainteresowanie dagerotypią zachęciło wielu ówczesnych rzemieślników do podjęcia podobnej produkcji.
Wyróżniającą się konstrukcją był opracowany w 1840 r. w wiedeńskiej wytwórni optycznej Petera Voigtlaendera, wykonany całkowicie z mosiądzu aparat do wytwarzania okrągłych obrazów dagerotypowych. Jednak większość ówczesnych aparatów fotograficznych była wykonana z drewna - zbudowana z dwóch wchodzących jedna w drugą skrzynek zaopatrzonych z jednej strony w prosty, najczęściej anastygmatyczny szklany obiektyw, a z drugiej w szklaną matówkę, w miejsce której umieszczano kasetę z materiałem światłoczułym. Ta niewyszukana konstrukcja ulegała powolnym przeobrażeniom, w którym znacznie większy udział mieli wyspecjalizowani w obróbce drewna rzemieślnicy, niż wynalazcy, czy konstruktorzy. Stosowano różne odmiany drewna, z których najczęściej wybierano mahoń, a dla kamer przeznaczonych do używania w trudnych warunkach klimatycznych (wytwórnie angielskie) drewna tekowego. Ciekawe, że dokonujące się w tych latach bardzo istotne zmiany w technologii otrzymywania obrazu fotograficznego począwszy od talbotypii (1841), poprzez technikę mokrego kolodionu (1851) aż do suchych płyt żelatynowo-srebrowych (1871) w zadziwiająco niewielkim stopniu wpłynęły na budowę XIX-wiecznego aparatu fotograficznego. Największą zmianą konstrukcyjną było wprowadzenie w połowie wieku tekturowego, oklejonego płótnem introligatorskim i skórą miecha zastępującego boczne ścianki drewnianych skrzynek. Ten element był obecny w wielu aparatach przez następne 100 lat, umożliwiając zarówno zmniejszenie jego wagi, jak i wprowadzenie kamer o konstrukcji składanej - początkowo określanych jako aparaty podróżne (Reisekamera).
O tym, że w całej Europie egzystowały setki niewielkich wytwórni (również warsztatów działających przy sklepach) zajmujących się wytwarzaniem często pojedynczych egzemplarzy decydował bardzo ograniczony popyt. Zakupem interesowało się niewiele osób i byli to zwykle właściciele zakładów fotograficznych, bowiem większość zniechęcała konieczność samodzielnego przygotowywania materiałów fotograficznych i skomplikowana ich obróbka. Zarówno płyta dagerotypowa, jak i negatywowa płyta kolodionowa wymagały przygotowania materiału światłoczułego bezpośrednio przed wykonaniem zdjęcia, a w przypadku techniki kolodionowej sprawa jeszcze się komplikowała, bo w kasecie aparatu umieszczano mokrą (po oblaniu emulsją kolodionową) płytę szklaną.
Sytuacja zmieniła się w latach 80-tych XIX w. wraz z pojawieniem się suchych płyt żelatynowo-srebrowych, które zaczęły być produkowane w sposób przemysłowy w kilku zakładach. Jeden z nich Eastman Dry Plate Co stał się wkrótce prawdziwym potentatem na skalę światową, funkcjonując do dnia dzisiejszego pod nazwą Eastman Kodak Co. Właściciel tej firmy George Eastman wprowadził do użycia kilka niezwykle ważnych wynalazków, które w krótkim czasie zrewolucjonizowały fotografię. Największym sukcesem stała się elastyczna błona zwojowa, która zastąpiła niepraktyczną płytę szklaną. Pierwszy aparat, który ukazał się w 1888 r. pod nazwą Kodak Nr 1 umożliwiał wykonanie na jednym ładunku tej błony aż stu zdjęć. W praktyce klient kupował załadowany aparat i po naświetleniu odsyłał go do wytwórni, gdzie dokonywano obróbki odsyłając odbitki i ponownie załadowany aparat. Tak wprowadzony całościowy system obsługi klienta był realizowany pod reklamowym hasłem: "Ty naciskasz guzik (aparatu) my wykonujemy resztę". W ten sposób przyciągnięto do fotografii bardzo wiele osób, które nie chciały interesować się problemami obróbki materiałów. W kilka lat później ta sama firma wprowadziła nowy wynalazek w postaci aparatu Folding Pocket Kodak Nr 1, gdzie sam fotograf mógł wymieniać zabezpieczony przed przypadkowym zaświetleniem (za pomocą wstęgi papierowej) ładunek błony zwojowej. W ten sposób powstał typ bardzo użytecznego aparatu, który znacznie przyspieszył rozwój fotografii. Trzecim wielkim osiągnięciem firmy Kodak stała się seria aparatów o nazwie BROWNIE. Nazwa nawiązywała do imienia niezwykle popularnego bohatera ówczesnych amerykańskich komiksów i stała się dobrą wróżbą dla całego przedsięwzięcia. Skonstruowany w 1900 r. Kodak Brownie Nr 1 był tekturową skrzynką oklejoną z zewnątrz czarnym płótnem introligatorskim (o fakturze imitującej skórę) z bardzo prymitywnym mechanizmem przesuwu filmu zwojowego, jednosoczewkowym obiektywem i migawką składającą się z dwóch blaszek. Dzięki temu cena aparatu stała się rekordowo niska i wynosiła tylko 1 $. O ile produkcja aparatów nie przynosiła (mimo milionowych serii) wielkich zysków, to ogromnie wzrosła sprzedaż materiałów fotograficznych, bo każdy kto chciał mógł posiadać aparat. W latach 30-tych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii przed niektórymi sklepami fotograficznymi rozdawano nawet w ramach akcji promocyjnej bakelitowego BABY BROWNIE - następcę wspomnianej konstrukcji. W tym samym czasie, w zupełnie innych realiach ekonomicznych ówczesnej Polski, model ten był sprzedawany za 7 zł (ok. 1,5 $).
Równocześnie zarówno w Stanach Zjednoczonych, gdzie działał Kodak, jak i w Niemczech, produkcję stopniowo zaczęły przejmować wielkie firmy. W Dreźnie od 1909 r. działał koncern ICA A.G., który sam został wchłonięty w 1926 r. przez Zeiss Ikona. Wspomniane firmy produkowały oszałamiające nawet na współczesne warunki ilości aparatów fotograficznych. Już w latach 90-tych XIX w. firma Kodak w ciągu roku potrafiła wytworzyć nawet 50 tysięcy sztuk jednego tylko modelu aparatu.
Większość używanych obecnie aparatów fotograficznych wykorzystuje film o szerokości 35 mm, o dwustronnej perforacji. Ten typ błony zwojowej został wymyślony przez Thomasa Alfa Edisona dla kinetoskopu - pierwowzoru projektora filmowego, a następnie z powodzeniem zastosowany w 1895 r. przez braci Lumiëre do kręcenia filmów kinematograficznych. W 1913 r. Oskar Barnack zatrudniony jako konstruktor w zakładach Ernst Leitz w Wetzlar (Niemcy) opracował bardzo precyzyjny aparat fotograficzny początkowo do testowania 35 mm filmów nazwany UR LEICA (nazwa od skrótu - LEItz CAmera). Po podjęciu produkcji seryjnej tego urządzenia w 1924 r. okazało się, że mimo iż aparat wykorzystywał stosunkowo wąski film, dało się nim uzyskiwać doskonałej jakości zdjęcia. Stało się to głównie dzięki prostemu zabiegowi odwrócenia przebiegu filmu w aparacie z pionowego (jak w kamerze filmowej) na poziomy, co umożliwiło dwukrotne zwiększenie powierzchni pojedynczej klatki (zamiast 18 x 24, 24 x 36 mm). Aparaty małoobrazkowe - bo tak je nazwano - stanowiły ponad połowę całej produkcji już w latach 30-tych XX w., a po II wojnie światowej zdecydowanie ją zdominowały. Najpopularniejszy obecnie typ aparatu małoobrazkowego - lustrzanka jednoobiektywowa ukazała się po raz pierwszy w sprzedaży w 1936 r. pod nazwą Kine Exakta wyprodukowana przez drezdeńskie zakłady Ihaage A.G.
Wspomniane w wielkim skrócie przemiany w sposobach wytwarzania sprzętu fotograficznego mają swoje naturalne przełożenie na współczesnym rynku antykwarycznym. Aparaty z lat 1840-1880 są prawdziwą rzadkością, a ich sprzedaż odbywa się głównie na aukcjach. W komisach i antykwariatach dominują konstrukcje XX-wieczne, chociaż spotyka się tam również modele wyprodukowane w ostatnich latach w. XIX. Na polskim rynku dominują egzemplarze wyprodukowane w Niemczech (również w międzywojniu) oraz w Rosji (ZSRR), czy byłej Czechosłowacji. W przeciwieństwie do krajów zachodnich znacznie mniej jest produkowanego w setkach tysięcy (czy nawet milionach) egzemplarzy sprzętu firmy Kodak, czy wytwórni dalekowschodnich (Japonia, Hong Kong). Mimo niewielkiej produkcji - prowadzonej w latach 1954-1982 - występują również wytwarzane w Warszawskich Zakładach Fotooptycznych (później PZO) modele aparatów: Start, Alfa, Fenix, Druh, czy Ami.
Podobnie jak w innych dziedzinach kolekcjonerstwa, o cenie danego modelu decyduje wielkość jego produkcji, a co za tym idzie ilość dostępnych egzemplarzy. Często się zdarza, że sprzęt z ostatniego dziesięciolecia XIX w. w niektórych przypadkach osiąga ceny znacznie niższe, niż produkowane w znacznie mniejszych ilościach specjalistyczne aparaty z drugiej połowy XX w. Oczywiście nie jest to wszystko, bowiem również w tej dziedzinie pojawiają się pewne mody i preferencje zbierających, dzięki czemu niektóre aparaty są szczególnie poszukiwane i mimo stosunkowo dużej podaży osiągają wyższe ceny.
Dzięki temu, że w ostatnich dwóch dziesięcioleciach pojawiło się sporo katalogów i cenników poświęconych tej tematyce, ceny na całym świecie stały się bardziej porównywalne i w dalszej konsekwencji niższe, bo jak od dawna wiadomo "zysk jednych bierze się z niewiedzy innych".




















































































































































Skomentuj artykuł