Linie podziału
Magdalena Mazik

Tadeusz Kantor, Szatnia ze spektaklu Nadobnisie i koczkodany (1973), widok wystawy. Fot. Wojciech Rogowicz
Muzeum Narodowe we Wrocławiu przypomina twórczość Tadeusza Kantora w dwudziestą rocznicę śmierci autora Umarłej klasy.
[ WROCŁAW
Muzeum Narodowe
wystawa: Tadeusz Kantor. Od Małego dworku do Umarłej klasy
26 kwietnia – 13 czerwca 2010 r.
kuratorzy: Mariusz Hermansdorfer, Józef Chrobak ]
Duże zgromadzenie ludzi w jednym pokoju: ktoś je makaron, ktoś inny goli się i pieni, dziewczę w bikini, postać skubiąca indyka, kobieta-ambalaż oraz Tadeusz Kantor przekonany, iż linię podziału należy robić wszędzie i zawsze, szybko i zdecydowanie, bo i tak bez naszej woli ona sama będzie funkcjonować automatycznie i nieubłaganie, zostawiając nas po tej czy tamtej stronie. Akcję Linia podziału kończyło niespodziewane zamurowanie drzwi, postawienie widzów-uczestników w sytuacji bez wyjścia. Fotografie z tego legendarnego happeningu zamykają wystawę, zorganizowaną przez Cricotekę i Muzeum Narodowe we Wrocławiu, w dwudziestą rocznicę śmierci Tadeusza Kantora – ekspozycję, która na dzieło artysty nakłada liczne linie podziału.
Zakreślony precyzyjnie temat wystawy – od W małym dworku do Umarłej klasy, znajduje odbicie w chronologicznej narracji prezentującej etapy twórczości Kantora. Rytm wyznaczają kolejne pokoje ekspozycji, dedykowane poszczególnym spektaklom. Wędrujemy wśród rekwizytów, zdjęć oraz rysunków do spektakli. Szafa z W małym dworku, wanna z tytułową Kurką wodną, szatnia z Nadobniś i koczkodanów, maszyna aneantyzacyjna z Wariata i zakonnicy, czy w końcu ławki i manekiny z Umarłej klasy. Jasne, przestronne sale, biel ścian oraz estetyczna, minimalistyczna aranżacja wystawy doskonale współgrają z obiektami, które zuchwale demonstrują swoją realność najniższej rangi. Jeśli dodamy do muzealnego anturażu zdjęcia z licznych zagranicznych tournées, dostajemy mocny komunikat, że sztuka Kantora dobrze się sprawdza w różnych warunkach i pod każdą szerokością geograficzną. Wystawa uzmysławia, że mamy do czynienia z artystą, który jest klasykiem.
Czytaj więcej w majowo-czerwcowym numerze Sztuki.pl


















































































































































Skomentuj artykuł