Miasto o zmroku
Patrycja Cembrzyńska
Neony były wizytówką wielu miast PRL-u. O prymat ścigały się Warszawa i Katowice, zwane nawet „miastem tysiąca neonów”.
[ WROCŁAW
Muzeum Architektury
wystawa: Polski neon. Fotografie Ilony Karwińskiej
5 maja – 13 czerwca 2010 r.
kurator: Michał Duda ]
Podobno – przeliczając ilość neonów na metr kwadratowy – było ich tutaj więcej niż w stolicy. Cenili neony polityczni prominenci. Przykładem Edward Gierek, który świetlnymi reklamami postanowił przyozdobić rodzinny Sosnowiec. Technologia była droga (inaczej niż dzisiaj), niemniej niejeden sklep mięsny (cóż, że w środku pustki) neonem się reklamował. Neony traktowano z całą powagą i wyjątkowo dbano o wysoki poziom ich wykonania. Projektowali je artyści-graficy, zatwierdzał architekt miejski. Każdy nowy znak świetlny musiał komponować się z tymi, które już istniały na ulicy.
Warszawę neony opanowały na dobre, gdy zakończył się socrealizm, i miasto, po śmierci Stalina, poczuło powiew nowoczesności. Neon stał się jej symbolem. W latach 50. w stolicy rozpoczęło działalność Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe „Reklama”, które oświetliło m.in. Pałac Kultury i Nauki oraz wykonało na MDM-ie słynną Siatkarkę (1961). Dzisiaj neonowcy z „Reklamy” remontują swoje dawne dzieła. (...)
Ratując neony od zapomnienia Ilona Karwińska czyni tematem swoich zdjęć ulicę i typografię miejską. Oglądamy tekst miasta – poezję dla oka, w którą nocą zanurza się przechodzień. Fotografie składają się na wielkie archiwum czcionek i krojów pisma. Projekt artystki widzieć można w kontekście hiperrealistycznych obrazów Roberta Cottinghama, przedstawiających miejskie napisy (szyldy, neonowe reklamy, itp.), w tym serii Amerykański alfabet, na którą składają się litery neonów ułożone w porządku alfabetycznym.
Czytaj więcej w majowo-czerwcowym numerze Sztuki.pl
























































































































































Skomentuj artykuł