Bałka w turbinach
Katarzyna Urbańska
Londyn
Tate Modern
wystawa: The Unilever Series: Mirosław Bałka
do 5 kwietnia 2010 r.
Światło wypełniające nasz świat (…) jest warunkiem sensu.
To dzięki światłu przedmioty stają się światem,
to znaczy są dla nas1
Hala Turbin w londyńskiej galerii Tate Modern jest miejscem specyficznym. Długi korytarz prowadzący do sal wystawowych sprawia wrażenie nieprzystępnego i monumentalnego, a całość przywodzi na myśl niezwykłą futurystyczną konstrukcję. Znalezienie się pośrodku tak imponującego wnętrza zdaje się być zapowiedzią czegoś istotnego, co nastąpi tuż za drzwiami, kiedy przejdziemy ze zwykłej, świeckiej przestrzeni do miejsca wyodrębnionego poza czas i historię.
Przygotowanie realizacji do tak wymagającej przestrzeni jest wyzwaniem trudnym przede wszystkim pod względem skali. Chodzi głównie o niebezpieczeństwo zdominowania projektów artystycznych przez architekturę, dlatego by tego uniknąć, prace powinny konkurować lub stanowić w minimalnym stopniu fizyczny opór wobec monumentalnej przestrzeni. Taki zabieg miał miejsce m.in. w przypadku wielkich pająków Louis Bourgeois, czy biegnącej przez całą długość posadzki szczeliny, autorstwa Doris Salcedo2. Odwrócenie uwagi od spektakularnej elektrowni może przebiegać za pomocą siły obrazu, jak w przypadku sztucznego słońca Olafura Eliassona. Ogromną moc oddziaływania mają również projekty, które niczego nie zobrazowują, a są jedynie oparte na konceptualnej strategii zmierzenia się z przestrzenią. Mam na myśli pracę Bruce’a Naumana skonstruowaną tylko z dźwięku, gdzie głośniki umieszczone wzdłuż Hali Turbin emitowały różne zestawienia słów: od nienawiści do miłości. Hala Turbin ma ponad 30 m wysokości i ponad 100 m długości. W tym matematycznym ujęciu londyńskiej elektrowni, mieści się pole dla realizacji prawdziwie spektakularnych projektów.
How it is?
Instalacja Mirosława Bałki została umieszczona na samym końcu podłużnej sali i swoją formą przypomina wielki metalowy kontener (wysoki na 13 m, długi na 30). Po obejściu gigantycznego czarnego kubika widz trafia na rampę, po której może wejść do środka. Pomimo otwartej struktury, można mieć pewne wątpliwości, czy warto tam wchodzić, ponieważ w długim korytarzu żeliwnego kontenera nie widać absolutnie nic. Całość pomalowana jest na czarno, a dodatkowo ściany wyścielono ciemnym aksamitem. Ze środka pudełka wyziera całkowita pustka. Punktem zaczepienia dla stworzenia projektu – jak mówi Bałka – tytuł książki Samuela Becketta How it is, gdzie bohater o imieniu Pim przedziera się przez niekończące się błoto i przypomina sobie swoje życie. Wędrówka i zetknięcie z materią – dosłownie fizycznie – utrudniającą poruszanie, jest subtelnym echem tego, co można odnaleźć w instalacji. Przemierzając długi ciemny korytarz zmagamy się z lękiem wobec przestrzeni, która nas otacza.
Relacja ze światem w dużym stopniu oparta jest na widzialności, a następnie odniesieniu do tego, co postrzegam i wyrobieniu opinii. Jeżeli coś nie ma fizycznego kształtu to automatycznie nie istnieje, niewidzialny głos zanika w świecie zdominowanym przez obrazy. Nie ma w nim miejsca na przestrzeń wypełnioną pustką. Świat jest nam dany tylko w spostrzeżeniu. W metalowym pudełku, gdzie panuje absolutna ciemność, ludzka obecność zostaje sprowadzona do własnych myśli, gdzie nic nie rozprasza uwagi od samego siebie. Po zniknięciu wszystkich rzeczy, które zostają pochłonięte przez noc, pozostaje już tylko to, co zniknąć nie może, czyli sam fakt bycia.
Podstawowa struktura istnienia składa się z bycia i posiadania, w tym wypadku tego, co widzialne. Z kolei elementarnym czynnikiem postrzegania jest światło, które rozjaśnia i jest samym rozumieniem, warunkiem wszelkiego istnienia. Światło jest tym, co dane, formą, która zaślubia przedmiot i nam go udostępnia3. Nieobecność perspektywy przeradza się w niepewność, a rzeczy spowite w mroku stają się nieprzewidywalne. Przemierzając ciemny korytarz, cisza i spokój tworzą kompletnie nieokreślone nieme zagrożenie.
Mirosław Bałka jest artystą, któremu chętnie przypisuje się realizację projektów poruszających się wokół problematyki traumy Holokaustu. On sam określa swoją postawę jako „poświadka”, który rozlicza się z przeszłością. Jednak ta wewnętrzna potrzeba wyrażania nie dotyczy tylko „duchów z Treblinki”, ale koncentruje się również wokół pamięci, przemijania, nietrwałości śladów, jakie po sobie zostawiamy, głównie w ujęciu osobistych refleksji, które nabierają uniwersalnego charakteru. How it is jest podsumowaniem dotychczasowej twórczości i jego przekaz wykracza poza klasyczną interpretację. Bałka zapytany o to czy rzeźba w Hali Turbin będzie odwoływać się do tematyki Holokaustu, odpowiedział: Ta praca przede wszystkim będzie się konfrontować z ludźmi, którzy tu przyjdą. Każdy ze sobą coś niesie, jakieś wartości duchowe, wyobraźnię, wrażliwość. W pracy How it is udało się zawrzeć cały pierwotny niepokój, który towarzyszy każdemu, gdy za sprawą ciemności rzeczy wydają się być bardziej przejmujące i wszystko na nas czyha4.
Przypisy:
1. Emmanuel Levinas, Istniejący i istnienie, Kraków 2006, s. 71
2. O wystawie czytaj w artykule Katarzyny Urbańskiej Doświadczanie niedoskonałości. Shibboleth Doris Salcedo (3/2008)
3. jw., s. 68
4. jw., s. 93
Malarstwo

- Osobista geografia
- Geniusz czy szarlatan?
- Malarka prawdy - Paula Modersohn-Becker
- Teatrum historii według Delaroche'a
- Andrzej Dłużniewski - przed / po
Rzeźba

- Wyobraźnia natury zdaje się ograniczona
- Oswojony modernista
- Żywa rzeźba i antypomniki Adama Kalinowskiego
- Origami nad Wisłą
- Wielcy nieobecni. Alfons Karny (1901-1989)













Skomentuj artykuł