Powściągliwość
Natalia Kaliś
Warszawa
Galeria Appendix2
wystawa: Amir Yatziv. Arbeit macht frei
18 lutego – 27 marca 2010 r.
Czym jest dziś symbol Holokaustu, metalowy napis Arbeit macht frei znad bramy obozu w Auschwitz? Odpowiedź nie jest skomplikowana. Dużo zależy od tego kim jesteś. Na przykład dla ślusarza to obiekt, który zgodnie ze zleceniem trzeba wiernie skopiować. Dla artysty zaś temat, który trudno podjąć, ale trzeba spróbować. I jeden i drugi mają prosty cel: uchronić symbol od zniszczenia. A co za tym idzie, zachować pamięć o wydarzeniu.
Wydarzenie stoi za symbolem, ale jest też gdzieś bardzo daleko. Przysłonięte niezliczonymi analizami, próbami wyjaśnienia. Jak o nim opowiadać? Kolejne pokolenia testują kolejne sposoby. Amir Yatziv robi to wykorzystując dwa narzędzia: formułę dokumentu i formułę abstrakcji. Zderzone ze sobą okazują się tak samo dobre. A może tak samo bezradne. Przede wszystkim zaś: powściągliwe.
Izraelski artysta, którego wystawę można oglądać w warszawskiej Galerii Appendix2 przypadkiem dowiedział się, że w 2006 r. napis Arbeit macht frei skopiowano dwa razy. Polacy zrobili to by móc zastąpić oryginał na czas jego konserwacji. Żydzi, by umieścić i prezentować kopię w swoim muzeum. Artysta nagrał film, w którym obydwie ekipy ślusarskie opowiadają o wykonanym zleceniu. W dokumencie przeplatają się wypowiedzi jednych i drugich. Sprawiają wrażenie dialogu, ale w rzeczywistości są rzeczowymi, nie powiązanymi ze sobą relacjami, skupionymi na problemach technicznych. Wyeksponowano w nich wątek litery B.
Znana jest historia odwróconego B – polski ślusarz, Jan Liwacz, więzień Auschwitz nr 1010 miał ponoć specjalnie umieścić je dużym brzuszkiem do góry, na znak protestu. Jedynego możliwego w tamtych okolicznościach. Wie to jeden z pracowników polskiej ekipy pracującej nad kopią. Mówi: To był sabotaż, że odwrócili to B. Izraelczyk zaś traktuje to w kategoriach pomyłki: Ślusarze zrobili błąd, musieli to przeoczyć i my też prawie to przeoczyliśmy.
Druga część wystawy to fotografie. Cykl ładnych, abstrakcyjnych obrazów. Nieregularne plamy o zróżnicowanej kolorystyce, poszarpanych krawędziach, miejscami zamglone. Jedynie tytuły odsyłają do źródła. Rurka pod literą M, albo Niezidentyfikowana lokacja. Artysta wykorzystał mikroskopowe zdjęcia skupisk rdzy, w miejscach, gdzie napis Arbeit macht frei wymagał renowacji. Wielokrotnie je powiększył i przetworzył. Tak, że stały się atrakcyjne wizualnie i nie przypominają już niczego, co moglibyśmy zidentyfikować.
Realizacja Amira Yatziva jest oszczędna, nawet chłodna. Słowo Holokaust nie pada w niej ani razu. Symbolizująca go kopia pojawia się zaledwie kilkakrotnie, w końcowych kadrach filmu. Artysta podejmuje temat i jednocześnie oddala się od niego. Trzyma dystans. W pewnym sensie jest to też przypadłość widzów, dla których Zagłada jest zawsze zapośredniczona. Znana z relacji, historii, przetrawiona przez filozofię, zamknięta w symbolach i powielana w kliszach. Ekipy ślusarzy wobec tego symbolu mogą tylko opowiadać o problemach technicznych. Artysta przetwarza obrazy w sposób „typowy” dla własnego zawodu. Za tymi działaniami obecna jest obawa, by nie powiedzieć za dużo. I potrzeba, by jednak mówić. Powściągliwie.
Malarstwo

- Osobista geografia
- Geniusz czy szarlatan?
- Malarka prawdy - Paula Modersohn-Becker
- Teatrum historii według Delaroche'a
- Andrzej Dłużniewski - przed / po
Rzeźba

- Wyobraźnia natury zdaje się ograniczona
- Oswojony modernista
- Żywa rzeźba i antypomniki Adama Kalinowskiego
- Origami nad Wisłą
- Wielcy nieobecni. Alfons Karny (1901-1989)














Skomentuj artykuł